07

Najpierw zwiedzaliśmy samo Como. Później wjechaliśmy się wzgórze na którym leży miejscowość Brunate. Można tam wjechać samochodem, lecz są też inne sposoby: ambitny - pieszo (my schodziliśmy), korzystając z oznaczonego szlaku, lub najbardziej ekscytujący, kolejką szynowo-linową, działającej na zasadzie przeciwwagi (wagonik zjeżdżający w dół wciąga ten, który jedzie w górę). Kolejka powstała ponad sto lat temu lecz funkcjonuje bez zarzutu, a dystans ok. 1 km pokonuje w czasie niespełna siedmiu minut. Wzgórze po którym się przemieszcza, od strony miasta ma bardzo stromy stok, więc podczas jazdy trochę cierpnie skóra na myśl o ewentualnej awarii. Za to gdy się podziwia widok jaki nam oferuje,jedyne co przychodzi do głowy to wszystkim znane przysłowie o Neapolu. W miarę wznoszenia się kolejki można ogarnąć wzrokiem coraz większą przestrzeń, miasto w dole, panoramę jeziora, i dalej, na horyzoncie, białe masywy alpejskich trzy - i czterotysięczników ( oczywiście, jeśli powietrze jest dostatecznie przejrzyste). Tuż obok stacyjki w Brunate znajdują się dwa piękne, duże budynki. Kiedyś były to dobrze prosperujące hotele. Obecnie jeden z nich przerobiono na apartamentowiec, zaś drugi, w którym niegdyś mieściło się również kasyno, obecnie jest zamknięty i niestety, idzie w ruinę. Brunate jest nazywane balkonem Alp, i rzeczywiście, oferuje widok nie tylko na Alpy, ale również na lombardzką równinę, oraz jej nieco wyżej położoną część zwaną Brianza, wraz z jeziorami Montorfano, Puisiano i Alserio. Podobno w bardzo pogodny dzień można stąd przez lunetę zobaczyć Mediolan.My tam widzieliśmy bez lunety, ale może to nie był Mediolan.