Beskid Śląski

Ustroń
21-27.06.2020

Mówi się, że przysłowia są mądrością narodu.A jedno z nich brzmi tak oto- (Natura) ciągnie wilka do lasu, mając na myśli to, że wrodzone złe skłonności przeważają nad dobrym wychowaniem. Mądrość etapu, uległość zaleceniom dobrej władzy, no i dobre wychowanie nakazywałoby siedzenie na dupie w domu. A my co, pociągnęło nas jak zawsze w góry. Nic to, że wirus z koroną dalej zasadza się na wszystkich i młodych i starych, nad morzem i w górach, na weselach i pogrzebach.Ponieważ trochę już czasu minęło od naszych wędrówek, a my jeszcze żyjemy, znaczy to,że nas chyba na swojej drodze nie spotkał.Szczęściem naszym było to,że wirusek potrzebuje nosiciela, a nosicieli,ani w górach na trasie, ani w schroniskach, ani w knajpach, raczej nie było, pusto wszędzie, pozamykane wszystko, no prawie wszystko. Do tego Bozia się chyba na nas pogniewała, w kraju susza, a w górach leje niemiłosiernie i to jak. Jastrzębie Zdrój zalało, a to blisko Ustronia. Drogę łączącą Tychy z Katowicami podmyło, totalny paraliż komunikacyjny. My w sumie mieliśmy szczęście, pelerynki były w użyciu, ale gdy naprawdę mocno padało, byliśmy już w domu.A grupa jak to grupa, rozlazła się po górach, najdalej na Baraniej Górze i Skrzycznem, najbliżej na Równicy i Czantorii. Daleko to jechać się nie dało, bo wszystko w remoncie, na szczęście pogoda i epidemia nie zachęcała do wyjazdów w góry, ale gdyby to był normalny sezon, to byłyby jaja, mało komu udałoby się dojechać i wyjechać z Wisły. Pociagi nie jeżdżą, remont, autobusów jak na lekarstwo, droga w remoncie, parkingów w Wiśle chyba nie ma,prawie tak pięknie jak w Zakopanem.W ubiegłym roku gdy przez Kubalonkę zjechaliśmy do Wisły z Istebnej, dużo czasu zajęło nam wyszukanie miejsca do zaparkowania, a nie była to sobota czy niedziela, no i też padał wtedy deszcz.Górale z Wisły czy Zakopanego, jeśli w waszych pięknych miejscowościach nie zacznie w końcu porządnie działać transport publiczny, to zadławicie się totalnie , totalną ilością samochodów i nie będziecie mogli robić tego co wychodzi wam najlepiej , czyli skubanie ceprów z dudków.I jeszcze jedna refleksja, gór mamy bardzo mało, powinne być zamknięte dla samochodów. Droga na Równicę była od zawsze, ale gdy tam przyjeżdżaliśmy dawno temu, w latach 70-tych to praktycznie nie było samochodów, dymało się do góry i wszystko niosło na plecach. A teraz każdy ma samochód i jak można wjeżdżać to wjeżdża, lepiej w soboty i niedzielę,przy ładnej pogodzie omijać takie miejsca. A wszyskich co szukają ciszy i spokoju to zapraszam jak zawsze też w Beskid, ale nie Śląski tylko Niski.

Troszkę więcej tego naszego wędrowania na poniższych zdjęciach.


Jeszcze więcej zdjęć z tej naszej nietypowej górskiej wyprawy można zobaczyć tutaj.